Publicystyka z regionu
  • Szczurołap z Hameln

    06.05.2020

  • Zapewne większość starszych osób słyszała o tragedii w Hameln, mieście leżącym w Dolnej Saksonii, gdyż opowieść ta była wspominana na Śląsku jeszcze na przełomie lat 50. i 60. ubiegłego wieku.


    Miałam wtedy zaledwie kilka lat i mieszkałam z rodzicami w budynku komunalnym na żorskiej starówce. Pewnego dnia w piwnicy sąsiedniej kamienicy, dokąd chodziliśmy po wodę, a niedługo potem i na naszym podwórku pojawiły się większe ilości szczurów. Kiedy obserwowałam je przez okno, wydawały mi się całkiem milutkie, ale jedna ze starszych sąsiadek opowiedziała nam kiedyś straszną historię, która wydarzyła się niemieckim Hameln.
    Skąd znała tę opowieść, obecną w literaturze niemieckiej (Goethe, bracia Grimm), trudno dziś dociec, ale można przypuszczać, że słyszała o niej w szkole. Od tego czasu, jak tylko zobaczyłam takiego zwierzaka, potrafiłam krzyczeć „na alarm”, co często skutkowało tym, że przestraszony szczur krył się kanale kanalizacyjnym.
    Walczono z tymi gryzoniami na różne sposoby, ale przede wszystkim wykładano trutki. Po jakimś czasie ich liczba zmniejszyła się na tyle, że dało się z nimi żyć, ale lęk przed nimi towarzyszył mi jeszcze przez kilka lat. Ale wróćmy do owej strasznej opowieści.
    Według legendy wydarzenie to miało miejsce w XIII wieku, a dokładnie 26 czerwca 1284 roku. Rok wcześniej miasto Hameln nawiedziła plaga szczurów. Gryzonie pojawiły się w spichrzach, spiżarniach, piwnicach, a nawet w kuchniach mieszczan, wszędzie tam, gdzie mogły znaleźć coś do zjedzenia. Mieszkańcy okolicznych miast uważali, że to kara za pychę tamtejszych mieszczan ale nie wiedzieli oni o jeszcze innych negatywnych cechach ich charakterów – skąpstwie i nieuczciwości.
    Żeby pozbyć się szczurów, zatrudniono fachowca, czyli wędrownego szczurołapa. Jedne opowieści wspominają o tym, że szczurołap nie był wędrowcem, ale mieszkał w tym mieście, bo na jednej z ulic znajduje się do dziś budynek uważany za dom szczurołapa. Fachowiec kazał mieszkańcom pozamykać się w domach, a sam, sobie tylko znanym sposobem, wyprowadził gryzonie z miasta aż do pobliskiego stawu, gdzie posłusznie weszły w wodę i utonęły. Jeden z mieszkańców widział, jak szczurołap kroczył środkiem głównej drogi grając na flecie, a za nim ciągnęła się procesja szczurów, która przed otwartą na oścież bramą miejska uformowała się w rząd.
    To ów obserwator podburzył rajców miejskich, mówiąc, że szczurołap chce wielkiej zapłaty za coś, w co nie włożył prawie żadnego wysiłku. Umówionej więc wcześniej kwoty mu nie wypłacono, a jeszcze poszczuto go psami. Szczurołap zniknął z miasta, ale powrócił kilka dni później. W ten sam sposób, jak wcześniej szczury, wyprowadził wszystkie dzieci mieszczan. Miał ich zaprowadzić do jednej z okolicznych gór i zniknął razem z nimi w szczelinie, która utworzyła się na jej zboczu. Żadne z dzieci nigdy do miasta nie powróciło!
    Co tak naprawdę wydarzyło się w Hameln, że zniknęły wszystkie dzieci i mieszkańcy pamiętają o tym wydarzeniu do dziś? Pierwsze zapiski wspominające o tym zdarzeniu pochodzą z wieku XV, ale podają inny rok owej tragedii: 1351. Był to okres kiedy w Niemczech szalała dżuma przenoszona przez szczury zwana „czarną śmiercią”. Być może wszystkie dzieci w mieście stały się jej ofiarami?
    Zagadką jest też postać szczurołapa. Być może był to ktoś, kto chciał uratować dzieci przed zarazą i wyprowadził je z miasta? Tematowi temu poświęcono wiele prac naukowych. Dzisiaj badacze skłonni są uznać, że owa legenda może mieć jakieś związki z okresem wcześniejszym, z krucjatą dzieci, która miała miejsce w roku 1212. Tu też żadne z dzieci nie wróciło do ojczyzny. Wiele z nich zginęło w czasie drogi do Marsylii, gdzie załadowano je na statki mające przewieźć je do Ziemi Świętej. Mali obrońcy wiary nigdy tam jednak nie dotarli. Zginęli na morzu lub sprzedani zostali w niewolę. A szczurołap? Kim mógł być ów człowiek wyprowadzający dzieci? Może werbownikiem, może handlarzem ludźmi, może... Dziś możemy tylko mnożyć przypuszczenia, bo prawda zaginęła gdzieś w mrokach Średniowiecza!
    .
    P.S. Przy pisaniu tej opowieści korzystałam ze źródeł książkowych i wszechwiedzącego internetu. Próby wytłumaczenia zdarzenia pochodzą ze strony internetowej Polskiego Radia z roku 2003.

     
  • Elżbieta Grymel

  • Koronawirus Blok
  • Komentarze:
  • Informujemy, że:

    1. Administratorem danych wskazanych w zgodzie na przetwarzanie danych osobowych wyrażonej powyżej jest Fundacja Profesjologia Aktywizacji Rynku Pracy (dalej „Wydawnictwo”) z siedzibą i adresem w Rybniku przy ul. Wyzwolenia 10, adres e-mail: redakcja@nowiny.rybnik.pl
    2. Celem zbierania danych jest umożliwienie zalogowania się do gazety internetowej oraz korzystanie z jej funkcji i przeznaczenia.
    3. Podstawą prawną przetwarzania stanowi zgoda osoby, której dane dotyczą na przetwarzanie swoich danych osobowych w jednym lub większej liczbie określonych celów. Przetwarzanie jest niezbędne do wykonania umowy, której stroną jest osoba, której dane dotyczą, lub do podjęcia działań na żądanie osoby, której dane dotyczą, przed zawarciem umowy.
    4. Pani/Pana dane osobowe nie będą przekazywane innym podmiotom.
    5. Pani/Pana dane osobowe będą przechowywane przez okres potrzebny do realizacji celu przetwarzania.
    6. Posiada Pani/Pan prawo dostępu do treści swoich danych i ich sprostowania, usunięcia, ograniczenia przetwarzania, prawo do przenoszenia danych, prawo do cofnięcia zgody w dowolnym momencie bez wpływu na zgodność z prawem przetwarzania.
    7. Pani/Pana dane będą przetwarzane w sposób zautomatyzowany w tym również w formie profilowania. Zautomatyzowane podejmowanie decyzji będzie odbywało się na zasadach najlepszego wyboru produktu lub usługi, odpowiadającego Pani/Pana preferencjom.