Publicystyka z regionu
  • Legenda o jankowickiej studzience

    01.04.2020

  • Wszystko to działo się w pamiętnym roku 1433, kiedy to husyci wtargnęli na Śląsk. W małej wiosce niedaleko Rybnika zachorowała matka kilkorga dzieci. Z dnia na dzień była coraz słabsza i w końcu poprosiła o księdza. Do kościoła w Rybniku wyruszył jej najstarszy kilkunastoletni synek Ignaś. Droga była daleka...


    Chłopca zatrzymano na noc na plebani, a wczesnym rankiem wyruszył z nim w drogę powrotną jedyny rybnicki wikary, młody ksiądz Walenty (w niektórych opowieściach ma na imię Wojciech). Ksiądz ubrany w szaty liturgiczne jechał konno. Hostię, którą niósł do chorej, schował na piersi w specjalnym futerale zw. bursą. Przed nim biegł chłopiec, wskazując drogę. Do wioski nie było już daleko, wystarczyło jeszcze przebyć las, który rysował się na horyzoncie. Wtedy chłopak zauważył, że zbliża się do nich gromada zbrojnych. Krzyczeli coś w jakimś dziwnym, obcym języku i wymachiwali bronią. Ksiądz nie miał wątpliwości, kogo spotkał na swej drodze.
    Z całą pewnością była to jedna z „kup husyckich”, o których było głośno w okolicy, spalili bowiem kilka dworów i przydrożnych kapliczek. Młody kapłan nakazał Ignasiowi, żeby szybko ukrył się w lesie, sam zaś pogalopował w stronę pobliskiego wzgórza, na którym rósł wielki dąb. Zauważył, że wysoko pod konarami znajduje się w nim dziupla. Tam wsunął naczynie z hostią i pognał do lasu. Prześladowcy podążyli za nim. Dopadli go w stromym wąwozie. Kilka dni później jego zmaltretowane ciało pochowali chłopi z wioski Ignasia. Kiedy sytuacja nieco się uspokoiła, dano znać o wszystkim do Rybnika, skąd wyruszyła procesja po ciało męczennika. Niestety w miejscu wskazanym przez chłopów go nie znaleziono, ale za to z wykopanego otworu wytrysnęło źródełko. Uznano to za cud i zaniechano dalszych poszukiwań. Tak więc miejsce pochówku świętobliwego kapłana pozostaje tajemnicą do dziś.
    Cała ta historia miała jednak ciąg dalszy. Osieroconego Ignasia przyjęła na swój dwór jankowicka dziedziczka. Chłopiec pasał owce na wzgórzu koło dębu. Ilekroć wspiął się na niego, mimo woli zaczynał wygłaszać kazania. Wieść o tym doszła do uszu rybnickiego proboszcza, który postanowił to sprawdzić. W obecności dziedziczki i kilku innych osób, które miały być świadkami w tej sprawie, przybył na wzgórze. Informacja się potwierdziła, chłopiec mówił jak natchniony duchowny, ale kiedy zszedł na dół, zachowywał się jak niepiśmienny pastuszek. Cała siła tkwiła więc w dębie. Po dokładnym obejrzeniu świadkowie odkryli dziuplę osnutą pajęczyną i zamieszkałą przez pszczoły. Po oczyszczeniu okazało się, że na jej dnie znajduje się nietknięta hostia. Ze czcią zaniesiono ją do rybnickiego kościoła, zaś w samych Jankowicach zbudowano później kościół pod wezwaniem Bożego Ciała. Jeszcze niedawno pokazywano stary dąb rosnący na wzgórzu koło szybu IV kopalni Jankowice, twierdząc, że jest to ten sam, w którym ukryta była hostia.
    Zapewne jest w tej legendzie ziarnko prawdy, bo w naszej okolicy szczególnym sentymentem cieszyły się zawsze imiona Walenty i Ignacy. Ludzie często odwiedzają wąwóz ze źródełkiem nad którym postawiono kapliczkę. Wiele osób uważa, że jego woda ma leczniczą moc. Zaś moja babcia nigdy nie pozwoliła zabijać pszczół i pająków, twierdząc, że należy szanować „gadzinę”, która skryła Ciało Pana Jezusa przed złymi ludźmi.

    Tyle przechowała ludzka pamięć, więcej o tym wydarzeniu napisał Karol Miarka w książeczce pod tytułem „Husyci na Górnym Śląsku”. Niniejszy tekst został przeze mnie napisany w latach 80. ubiegłego wieku.

     
  • Elżbieta Grymel

  • Eko-okna czerwiec 2020
  • Komentarze:
  • Informujemy, że:

    1. Administratorem danych wskazanych w zgodzie na przetwarzanie danych osobowych wyrażonej powyżej jest Fundacja Profesjologia Aktywizacji Rynku Pracy (dalej „Wydawnictwo”) z siedzibą i adresem w Rybniku przy ul. Wyzwolenia 10, adres e-mail: redakcja@nowiny.rybnik.pl
    2. Celem zbierania danych jest umożliwienie zalogowania się do gazety internetowej oraz korzystanie z jej funkcji i przeznaczenia.
    3. Podstawą prawną przetwarzania stanowi zgoda osoby, której dane dotyczą na przetwarzanie swoich danych osobowych w jednym lub większej liczbie określonych celów. Przetwarzanie jest niezbędne do wykonania umowy, której stroną jest osoba, której dane dotyczą, lub do podjęcia działań na żądanie osoby, której dane dotyczą, przed zawarciem umowy.
    4. Pani/Pana dane osobowe nie będą przekazywane innym podmiotom.
    5. Pani/Pana dane osobowe będą przechowywane przez okres potrzebny do realizacji celu przetwarzania.
    6. Posiada Pani/Pan prawo dostępu do treści swoich danych i ich sprostowania, usunięcia, ograniczenia przetwarzania, prawo do przenoszenia danych, prawo do cofnięcia zgody w dowolnym momencie bez wpływu na zgodność z prawem przetwarzania.
    7. Pani/Pana dane będą przetwarzane w sposób zautomatyzowany w tym również w formie profilowania. Zautomatyzowane podejmowanie decyzji będzie odbywało się na zasadach najlepszego wyboru produktu lub usługi, odpowiadającego Pani/Pana preferencjom.