Publicystyka z regionu
  • Tragedia na Biesie

    09.10.2019

  • Powszechnie było wiadomo, że w dworku na Biesie straszy. Ale czy tak było w istocie, należałoby raczej zapytać tych, którzy tam mieszkali. Jednak oni nie byli chętni wypowiadać się w tym temacie, choć czasem skarżyli się na jakieś dziwne nocne hałasy, albo zdawało się im, ze ktoś skrada się za ich plecami, bądź zauważyli, że w ciemności ktoś lub coś przemyka korytarzem na pierwszym piętrze. Inni śmiali się z tego, bo uważali, że takie i podobne „strachy” występują w wielu starych domach, a winne są im nasze stargane nerwy, bo przecież wszyscy wiedzą, że duchy nie istnieją!

    Czy istotnie w dworku na Biesie dokonano zabójstwa? Według jednych opowieści doszło do niego jeszcze w wieku XIX, zaś podług innych była to sprawa całkiem świeża, bo miała miejsce w latach 20. ubiegłego wieku. Zapewne dowiedzielibyśmy się o tym czegoś więcej wertując stare kroniki policyjne lub też gazety z tego okresu, ale mnie niestety nie udało się trafić na taką wzmiankę. Wszyscy opowiadający, którzy w latach 60. ubiegłego wieku byli w tzw. „średnim wieku” (choć nieco starsi od moich rodziców), twierdzili, że doszło tam do wielkiej tragedii, bo mąż zastrzelił swoją żonę. Na pytanie: „z jakiego powodu?” odpowiedzi nie były już tak zgodne, więc przytoczę tu wszystkie wspomniane wersje.
    Wersja pierwsza: posunięty już w latach właściciel dworku miał piękną, młodą żonę. Kiedyś doniesiono mu, że kobieta nie jest mu wierna. On nie zdradził, że o tym wie, tylko zaczął ją bacznie obserwować. Jedni opowiadali, że kobieta była niewinna, a przyczyną zbrodni była obsesja męża, który podejrzewał biedną kobietę a to o romans z ogrodnikiem, kiedy indziej z kucharzem, albo z miejscowym leśniczym. Inni stwierdzali, że było odwrotnie, bo młoda kobieta była sprytną manipulantką! Jeszcze inni skłonni byli przysiąc, że kobieta chciała ubezwłasnowolnić swego podstarzałego męża, żeby zawładnąć jego majątkiem i konsekwentnie dążyła do tego, żeby wykazać, że jest niespełna rozumu. Sytuacja podobno przerosła jej oczekiwania, bo podczas przyjęcia urządzanego w dworku, w obecności kilku świadków, zdesperowany gospodarz wyciągnął rewolwer i oddał trzy strzały w kierunku żony. Kobieta zmarła podobno na miejscu, a co stało się z zazdrosnym mężem, tego się już niestety nie dowiedziałam.
    Wersja druga: rozpowszechniana przez starsze kobiety, które ze zgrozą i oburzeniem szeptały, że młoda pani z Biesa zamiast dziecka urodziła psa, co miało świadczyć o upodobaniach młodej dziedziczki do zoofilii. Pohańbiony w ten sposób mąż, postanowił oczyścić swój honor zabijając kobietę na miejscu.
    Współczesna medycyna wie jednak, że kobieta (mimo uprawiania zoofilii) nie może urodzić zwierzęcia, ale wątek ten znany jest w całej Europie. Wystarczy wspomnieć baśnie, w których zła królowa – matka zabiera niechcianej synowej nowo narodzone dziecko, podrzucając w jego miejsce psa lub kota. Nieco dalej wyobraźnia ludzka idzie w mitach greckich. Królowa Pazyfae rodzi dziecko z głową byka. Król Krety, mąż Pazyfae, chcąc ukryć występek swojej żony buduje dla Minotaura labirynt, z którego ponoć nie było wyjścia. Druga wersja mówiąca o zbrodni na Biesie jest najbardziej fantastyczna i kontrowersyjna.
    I wreszcie wersja trzecia, którą słyszałam zaledwie kilka lat temu. Moim zdaniem mogła ona powstać całkiem niedawno, pod wpływem filmów szpiegowskich, ale jest to tylko moje przypuszczenie. Według niej żona właściciela Biesa miała być szpiegiem i naraziła się kilku wysoko postawionym osobistościom w świecie polityki. Jej mąż zastrzelił ją na jej wyraźną prośbę, bo obawiała się, tego, co mogą z nią zrobić jej wrogowie, jeśli znajdą ją żywą.
    Czy któraś z wersji jest prawdziwa i czy istotnie na Biesie doszło do zabójstwa? Tego się prawdopodobnie już nie dowiemy. Ale jeszcze w latach 70. ubiegłego wieku zjawą z Biesa straszono młodych adeptów leśnictwa, który przyjechali do pracy w znajdującym się tam wówczas Ośrodku Hodowli Zwierzyny Łownej.


    Ps. Załączona XIX-wieczna fotografia nie jest portretem mieszkanki folwarku Bies.

     
  • Elżbieta Grymel

  • LEON
  • Komentarze:
  • Informujemy, że:

    1. Administratorem danych wskazanych w zgodzie na przetwarzanie danych osobowych wyrażonej powyżej jest Fundacja Profesjologia Aktywizacji Rynku Pracy (dalej „Wydawnictwo”) z siedzibą i adresem w Rybniku przy ul. Wyzwolenia 10, adres e-mail: redakcja@nowiny.rybnik.pl
    2. Celem zbierania danych jest umożliwienie zalogowania się do gazety internetowej oraz korzystanie z jej funkcji i przeznaczenia.
    3. Podstawą prawną przetwarzania stanowi zgoda osoby, której dane dotyczą na przetwarzanie swoich danych osobowych w jednym lub większej liczbie określonych celów. Przetwarzanie jest niezbędne do wykonania umowy, której stroną jest osoba, której dane dotyczą, lub do podjęcia działań na żądanie osoby, której dane dotyczą, przed zawarciem umowy.
    4. Pani/Pana dane osobowe nie będą przekazywane innym podmiotom.
    5. Pani/Pana dane osobowe będą przechowywane przez okres potrzebny do realizacji celu przetwarzania.
    6. Posiada Pani/Pan prawo dostępu do treści swoich danych i ich sprostowania, usunięcia, ograniczenia przetwarzania, prawo do przenoszenia danych, prawo do cofnięcia zgody w dowolnym momencie bez wpływu na zgodność z prawem przetwarzania.
    7. Pani/Pana dane będą przetwarzane w sposób zautomatyzowany w tym również w formie profilowania. Zautomatyzowane podejmowanie decyzji będzie odbywało się na zasadach najlepszego wyboru produktu lub usługi, odpowiadającego Pani/Pana preferencjom.