Publicystyka z regionu
  • Tajemniczy myśliwy

    14.08.2019

  • Od lat opowiadano o tym, że w puszczańskich ostępach pojawia się tajemniczy myśliwy ze sforą psów. Nikt go jednak nie widział, choć słyszano czasem naszczekiwanie jego psów. Co młodsi powątpiewali w jego istnienie, bo bajano tak od co najmniej stu lat, ale starsi wiedzieli swoje, to nie był zwykły człowiek tylko... no, kto to mógł być? Może jakiś leśny diabeł, a może duch pokutujący za grzechy? Ale o tym zapewne miejscowi by słyszeli? Tak naprawdę nikt nie wiedział kim mógłby być ów tajemniczy jegomość, ani jak wyglądał.

    Pewnego letniego popołudnia grupa kobiet z wioski leżącej w pobliżu puszczy wybrała się do lasu na jagody. Długo chodziły po znanych sobie ścieżkach, ale niewiele nazbierały. W lesie powoli zapadał zmierzch, więc postanowiły wracać. Po wyjściu z lasu okazało się, że brak jednej osoby – młodej kowalówny imieniem Marynka. Nic nie pomogły nawoływania, więc zmartwione i przestraszone kobiety wróciły do swoich domów. Na poszukiwania dziewczyny wyruszyli mężczyźni, ale i oni powrócili z kwitkiem, a głębiej w las bali się zapuszczać, wiadomo dlaczego! Z dalszymi poszukiwaniami wstrzymano się więc do rana. O świcie jednak dziewczyna sama dotarła bezpiecznie do domu.
    Pytana o to, gdzie się podziewała tak długo, odparła, że zabłądziła, ale spotkała w lesie przystojnego myśliwca, który mówił, że mieszka w Pieklicach, czyli w pierwszej wsi na drugim końcu puszczy. To on pomógł jej bezpiecznie dotrzeć do domu, odprowadzając ją na skraj lasu. O tym, że umówiła się z nim za kilka dni, jednak nie wspomniała. Tych dwoje młodych ludzi spotykało się tylko nocą. Myśliwiec czekał na dziewczynę na skraju puszczy i nigdy dalej nie wychodził, ale ona się nad tym nie zastanawiała, choć może powinna!
    Młodzieniec ten nigdy nie zdejmował z głowy myśliwskiego kapelusza, choć w leśnych ostępach, jak to latem, bywało dość parno. On jednak zawsze chodził „zapięty po szyję” i nosił rękawiczki z jeleniej skórki. Marynka właściwie nie wiedziała, jak wygląda jej amant. W świetle księżyca widziała głównie jego sylwetkę, bo jego twarz zasłaniało rondo myśliwskiego kapelusza. Młody myśliwiec był miły w obejściu i nadskakujący, więc dziewczyna z początku nie przykładała do tego wagi, ale kiedy poprosiła go, żeby odprowadził ją aż do samego domu, on jednak odmówił, twierdząc, że wcześnie rano musi się zameldować u swojego dziedzica, który od dłuższego czasu zatrudniał go jako gajowego. Gdy sytuacja taka powtórzyła się kilka razy, Marynka zaczęła wątpić w uczucie myśliwca do niej, choć on wciąż ją o nim gorąco zapewniał! I może dlatego uznała, że trzeba mu się baczniej przyjrzeć. Zauważyła, że kiedy pochylał się nad nią, biło od niego jakieś gorąco i dziwny, niezbyt przyjemny zapach, który ona już skądś znała, tylko nie mogła sobie przypomnieć, co to takiego.
    – Może to utopek? – przyszło jej do głowy i delikatnie sprawdziła rękawy i poły jego ubrania, ale były suche. – E, niepotrzebnie się pewnie czepiam! – pomyślała.– Widać już jest taki odludek, ale na męża chyba się nadaje, bo gada, że morgi ma! Starka Kulino zawsze mi mówiła, że nie należy zwracać uwagi na drobiazgi, bo inaczej nigdy nie wyjdę za mąż!
    Młody człowiek już kilkakrotnie napomykał, że pragnie, aby Maryjka została jego żoną. Dziewczyna niby się opierała, ale w duchu myślała, że spotkało ją wielkie szczęście, więc w końcu się zgodziła! Wtedy zdarzyło się coś, co zmroziło jej krew w żyłach. Oczy młodego myśliwca rozbłysły jak oczy sowy! W ich świetle zobaczyła, że spod zawadiacko nasuniętego na oczy kapelusza wystają małe diabelskie różki! Ochłonąwszy nieco rzuciła się do ucieczki. Czy Marynce udało się wyrwać z diabelskich łap i jak dobiegła do wsi, dowiecie się drodzy Czytelnicy za tydzień.

     
  • Elżbieta Grymel

  • LEON
  • Komentarze:
  • Informujemy, że:

    1. Administratorem danych wskazanych w zgodzie na przetwarzanie danych osobowych wyrażonej powyżej jest Fundacja Profesjologia Aktywizacji Rynku Pracy (dalej „Wydawnictwo”) z siedzibą i adresem w Rybniku przy ul. Wyzwolenia 10, adres e-mail: redakcja@nowiny.rybnik.pl
    2. Celem zbierania danych jest umożliwienie zalogowania się do gazety internetowej oraz korzystanie z jej funkcji i przeznaczenia.
    3. Podstawą prawną przetwarzania stanowi zgoda osoby, której dane dotyczą na przetwarzanie swoich danych osobowych w jednym lub większej liczbie określonych celów. Przetwarzanie jest niezbędne do wykonania umowy, której stroną jest osoba, której dane dotyczą, lub do podjęcia działań na żądanie osoby, której dane dotyczą, przed zawarciem umowy.
    4. Pani/Pana dane osobowe nie będą przekazywane innym podmiotom.
    5. Pani/Pana dane osobowe będą przechowywane przez okres potrzebny do realizacji celu przetwarzania.
    6. Posiada Pani/Pan prawo dostępu do treści swoich danych i ich sprostowania, usunięcia, ograniczenia przetwarzania, prawo do przenoszenia danych, prawo do cofnięcia zgody w dowolnym momencie bez wpływu na zgodność z prawem przetwarzania.
    7. Pani/Pana dane będą przetwarzane w sposób zautomatyzowany w tym również w formie profilowania. Zautomatyzowane podejmowanie decyzji będzie odbywało się na zasadach najlepszego wyboru produktu lub usługi, odpowiadającego Pani/Pana preferencjom.