Encyklopedia Rzeczy Śląskich
  • Rybnik: Z pasją napisali Diktand Godki Ślōnskij (ZDJĘCIA)

    25.05.2019

  • O wygranej w dyktandzie śląskim decydowały przecinki. Czołowi uczestnicy zmagań wykazali się świetną znajomością niełatwej przecież pisowni, co podkreślił dr hab. Henryk Jaroszewicz, przewodniczący jury, które obradowało blisko dwie i pół godziny, by wyłonić zwycięzców.

    To był już VI Diktand Godki Ślōnskij. 24 maja, w sali konferencyjnej Zabytkowej Kopalni Ignacy w Niewiadomiu z gawędą biskupa dr. Józefa Gawliny (pseudonim „Stach Kropiciel”) zmierzyły się 44 osoby. Tym razem do zmagań z bardzo trudną pisownią nie zasiadł prezydent Rybnika Piotr Kuczera, który uczestniczył w sesji rady miasta. W jego imieniu tekst napisała radna Grażyna Kohut, współorganizatorka pierwszej edycji dyktanda. 

    Spotkanie prowadzili Józef Porwoł, prezes Demokratycznej Unii Regionalistów Śląskich oraz Izolda Czmok-Nowak, dziennikarka TVP Katowice, która czytała tekst dyktanda „Zygarek i czas”. Na telewizyjnej antenie ma swój program "Dej pozór". 

    - Nie było ani jednej bezbłędnej pracy. O miejscach decydowały przecinki – powiedział nam dr hab. Henryk Jaroszewicz, przewodniczący jury, slawista i socjolingwista z Uniwersytetu Wrocławskiego. Bada procesy usamodzielniania się języków, przekształcania się w nie dialektów.

    Najlepiej poradził sobie z gawędą księdza Gawliny (biskupa polowego Wojska Polskiego, urodzonego w pod raciborskim Strzybniku) Bartłomiej Wanot z Siemianowic Śląskich. Drugie miejsce zajęła Ewa Szczodra z Mysłowic, a trzecie ubiegłoroczny zdobywca drugiej nagrody Grzegorz Buchalik z Żor – Rownia.

    - Znowu specjalnie nie przygotowywałem się do dyktanda. Wystartowałem z marszu, bo o terminie dowiedziałem się dzień przed. Nie wiem jakie zrobiłem błędy, bo nie widziałem jeszcze tekstu, który na pewno zostanie opublikowany. Cieszę się, że ponownie zająłem plac (miejsce – przyp. red.) na podium – powiedział nam laureat, który diktand napisał najlepiej spośród uczestników reprezentujących nasz region. To syn dr. Lucjana Buchalika, dyrektora Muzeum Miejskiego w Żorach. 

    Była nagroda dla najmłodszej uczestniczki – 9-letniej Amelii Stronk z Rybnika i najgryfniejszej – Emilii Gajdy z Radziejowa.
    Zupełnie nie spodziewała się sukcesu Ewa Szczodra. - W dyktandzie biorą udział już czwarty raz. W zeszłym roku nie bardzo mi poszło. A dziś mam drugie miejsce – cieszyła się mysłowiczanka.

    Podczas sprawdzania prac młodzi artyści z Kółka Teatralnego Śląskich Zakładów Naukowo Technicznych zaprezentowali spektakl "Kostuś Trompyjciorz", na podstawie sztuki Aleksandra Lubiny. Regionalne pieśni śpiewały "Szczyrbicko Czelodka" i Koło Gospodyń Wiejskich Popielów – Radziejów. Panie i panowie w ludowych strojach wcześniej zasiedli do pisania dyktanda.

    W przerwie można było skosztować słodkich wypieków, będących dziełem Bogusławy Konsik, rybniczan Mariusza Piecowskiego, Marii Mańki i Emilii Kristof. Poczęstunek zapewniła także dr Ilona Kanclerz.

    Całość zorganizowały Demokratyczna Unia Regionalistów Śląskich oraz Zespół Kodyfikacji Godki Śląskiej, którzy serdecznie dziękują wszystkim sponsorom, a szczególnie fundatorom  atrakcyjnych nagród. Pieniężne ufundowały: firma Lubar SA dla zdobywcy pierwszego miejsca, DURŚ dla laureata drugiego miejsca i firma Mersplast za trzecie miejsce. 


    Laureaci śląskiego dyktanda

    1) Bartłomiej Wanot Siemianowic
    2) Ewa Szczodra z Mysłowic
    3) Grzegorz Buchalik z Żor
    4) Krzysztof Szymura z Rybnika
    5) Józef Cyran z Lysek
    6) Agata Szulik z Rybnika
    7) Małgorzata Foltyn z Żor
    8) Michał Krupa z Pszowa
    9) Marcin Musioł z Katowic
    10) Marek Polok z Rybnika

    Tekst śląskiego dyktanda

    Zygarek i czas

    Jak żech bōł jeszcze takim małym synkym, to mi starka kupiyli na jarmaku
    zygarek. Taki za dwa czeski. Coch to jo mioł uciechy! Niy miołech tam
    jeszcze co prowda westy, alech se przipiōn urketa do lajbika ôd galotōw
    i paradziōłech sie ze zygarkym, choby jaki zasłōżōny ôbywatel, co mu
    ôrder na karku powiesiyli. Wielach razy wele kogo przechodziōł, toch
    wyciōngoł zygarek, coby kożdy wiedzioł, że jo mōm zygarek. Trocha utropy
    było, jak sie mie tam kery spytoł: „A wielaż to mosz godzin na tym
    zygarku?” - Niyroz żech pedzioł, wielach se tam sōm ôbrachowoł, ale
    wiela było rychtyk?...
    Downij to jeszcze zygarki niy robowały na tuplōwa, jak to terozki, co to
    aż dwajiścia sztyry godziny boroki muszōm ciś i pokazować. Mōj zygarek
    to bōł taki, co jak wielgi wajzer pokazowoł dwanoście, a nigdy niy
    ruszoł sie dalij, to mały dycko trzi po połedniu. Mōj zygarek to żodnymu
    niy ukrod ani jednyj minuty. Co to bōł za zygarek! Natura mioł ôn fest
    jednako, niyrod zmiynioł swoji roz powziynte przekōnani, co bydzie
    pokazowoł trzi po połedniu. Niy bōł lojfrym, niy ścigoł sie, niy
    spōźnioł sie, niy zmiynioł nigdy swoji miny, ôn bōł dycki spokojny,
    idzie pedzieć, co mioł ruła. Ôn niy szoł. Co to były za szczyńśliwe
    czasy przi takim zygarku!
    A że teroz tak tyn czas wartko ucieko, tak sie jakoś wszyjsko
    pomiyniyło, to yno je wina tych nowych zygarkōw, co to ani minuty cicho
    niy ustojōm: ciyngym ci sie to kryńci, zwyrto, tyko i trzasko choby jaki
    pytel. I tyż to yno te zygarki nowe winne sōm, co sie wszyjsko zmiynio,
    co bodej stary rok ucieko, a nowy przichodzi. Ô, kej by jo se niy bōł
    tego mojigo zygarka zepsuł, dyć doś mi sie ôjciec nagodali: niy ôtwiyrej
    ônego, ale poszło mi jak Ewie we raju: ciekawoś to zōuwizōu piyrszy
    schōdek do piekła. Jakech tyn zygarek ôtwar, toch go zepsuł i terozki
    tak mi tyn czas ucieko i ucieko, że aż strach. Wierzić sie niy chce, co
    tela ludzi niy wiy, co robić ze czasym. A dejcie se pozōr, bo czas niy
    mo tyj starości i wiy, co robić z ludziami.
    Ôpowiadani podle ks. Jōzefa Gawliny pseudōnim „Stach Kropiciel”
    Na podstawie gawędy ks. Józefa Gawliny pseudonim „Stach Kropiciel”.

     
  • Galeria:

  • IrS

  • Medhouse 6.09.2017-30.06.2018
  • Komentarze:
  • 25.05.2019 13:48 Stary Leszczyniok
    diktand
    Super sprawa! Brawo DURŚ! Tekst niezbyt trudny i nie dziwię się, że decydowały niuanse. Ciekawe, które miejsce zajęła Pani Radna Kohut??

  • Informujemy, że:

    1. Administratorem danych wskazanych w zgodzie na przetwarzanie danych osobowych wyrażonej powyżej jest Wydawnictwo Regionalne sp. z oo (dalej „Wydawnictwo”) z siedzibą i adresem w Rybniku przy ul. Wyzwolenia 10, adres e-mail: redakcja@nowiny.rybnik.pl
    2. Celem zbierania danych jest umożliwienie zalogowania się do gazety internetowej oraz korzystanie z jej funkcji i przeznaczenia.
    3. Podstawą prawną przetwarzania stanowi zgoda osoby, której dane dotyczą na przetwarzanie swoich danych osobowych w jednym lub większej liczbie określonych celów. Przetwarzanie jest niezbędne do wykonania umowy, której stroną jest osoba, której dane dotyczą, lub do podjęcia działań na żądanie osoby, której dane dotyczą, przed zawarciem umowy.
    4. Pani/Pana dane osobowe nie będą przekazywane innym podmiotom.
    5. Pani/Pana dane osobowe będą przechowywane przez okres potrzebny do realizacji celu przetwarzania.
    6. Posiada Pani/Pan prawo dostępu do treści swoich danych i ich sprostowania, usunięcia, ograniczenia przetwarzania, prawo do przenoszenia danych, prawo do cofnięcia zgody w dowolnym momencie bez wpływu na zgodność z prawem przetwarzania.
    7. Pani/Pana dane będą przetwarzane w sposób zautomatyzowany w tym również w formie profilowania. Zautomatyzowane podejmowanie decyzji będzie odbywało się na zasadach najlepszego wyboru produktu lub usługi, odpowiadającego Pani/Pana preferencjom.