Aktualności
  • Czy oskarżeni o pobicie i zabójstwo Jacka Hrycia wyjdą na wolność?

    10.04.2019

  • W piątek sędzia zdecyduje czy siedzący od blisko dwóch lat w areszcie mężczyźni oskarżeni o zabójstwo i pobicie ze skutkiem śmiertelnym Jacka Hrycia z Jastrzębia-Zdroju wyjdą na wolność i na wyrok będą oczekiwali w swoich domach. 10 kwietnia sąd zakończył przewód w tej głośnej sprawie. Teraz wysłuchanie mów końcowych prokuratora i obrońców oraz wydanie wyroku. Wyrok ma zapaść 21 maja.

    Przypomnijmy, że Jacek Hryć zginął nad ranem 4 czerwca 2017 po imprezie w klubie Impresja w Jastrzębiu. Mężczyzna został skopany na ulicy nieopodal klubu – jeden oskarżony, Dawid K., ma zarzut zabójstwa – a czterech pozostałych odpowiada za pobicie ze skutkiem śmiertelnym: to Przemysław K., jego kuzyn Artur L, Łukasz K. i Paweł Sz. W czasie środowej rozprawy przed sądem zeznawał tylko jeden i ostatni świadek – to biegły z zakresu ratownictwa medycznego. Został on powołany bowiem w czasie wcześniejszych rozpraw obrońcy oskarżonych udowadniali, że Jacek Hryć w chwili przyjazdu karetki żył, a w pierwszych chwilach po zdarzeniu oskarżeni pomagali nawet pobitemu mężczyźnie – kładąc go m.in. w pozycji bocznej ustalonej.

    Zeznający w charakterze biegłego ratownik medyczny zatrudniony w Pogotowiu Ratunkowym w Oświęcimiu oraz na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym w szpitalu w Bielsku-Białej, przez ponad 2,5-godziny tłumaczył niuanse postępowania ratowników i lekarza pogotowia. Dopatrzył się kilku nieścisłości. Co najważniejsze – zdziwiony był faktem, iż lekarz który przyjechał karetką pogotowia na miejsce zdarzenia, w ogóle nie podjął akcji resuscytacyjnej, a jedynie stwierdził zgon pobitego. - Zaznaczam jednak, że inne procedury obowiązują ratownika medycznego, który pojawia się na miejscu zdarzenia, a inne lekarza. Ratownik zgodnie z wytycznymi Europejskiej Rady Resuscytacji w zakresie udzielania pomocy musi się trzymać procedur. Lekarz natomiast obecny na miejscu zdarzenia może od tych procedur odstąpić i kierować się rozsądkiem, doświadczeniem zawodowym oraz życiowym, biorąc przy tym odpowiedzialność za swoje decyzje – mówił biegły Piotr Dzwigoński.

    Obrońcy oskarżonych idąc tropem wcześniejszych rozpraw, kiedy to ich klienci zeznawali, że do przyjazdu karetki (która miała przyjechać późno, bez sygnałów) Jacek Hryć oddychał, chcieli udowodnić, że gdyby lekarz podjął resuscytację, to pobity miał szansę przeżyć. W karcie wyjazdowej załogi pogotowia ratunkowego lekarz dokonał następującego wpisu: w kałuży krwi i skrzepów na lewym boku leżał młody mężczyzna. Po odwróceniu na plecy widać szerokie źrenice. To właśni nimi miał się sugerować lekarz pogotowia ratunkowego nie podejmując akcji ratowniczej i stwierdzając zgon. - Nie znając przyczyny zgonu, wywnioskowałem, że do zgonu mogło dojść na skutek zachłyśnięcia się krwią przez pobitego (taka była rzeczywista przyczyna zgonu – red.) Z mojego doświadczenia wynika, że w takich przypadkach po usunięciu niedrożności pacjenci przeżywali. Lekarz mógł się zasugerować szerokimi źrenicami ale moim zdaniem można było przywrócić akcje życiowe podejmując resuscytację, oczywiście pod warunkiem że od momentu zatrzymania krążenia nie minęło zbyt dużo czasu – mówił biegły. Ile wynosi ten czas? - Z resuscytacji można zrezygnować jeśli pacjent nie ma oddechu i nie daje oznak życia od minimum 15 minut, lub gdy doszło do np. oddzielenia głowy od reszty ciała – podkreślał biegły wymieniając inne okoliczności. Dodał także, że on będąc na miejscu zdarzenia podjąłby reanimację. - Przyjmuje się,że powinna ona trwać 20 minut i jeśli nie uzyska się efektu w postaci spontanicznego przywrócenia krążenia można od niej odstąpić – mówił.

    W obliczu tych zeznań biegłego, oraz biorąc pod uwagę fakt, iż postępowanie dowodowe zostało zakończone, obrońcy oskarżonych jednomyślnie złożyli wniosek o zwolnienie swoich klientów z aresztu. - Zasadne wydaje się zastosowanie dozoru policyjnego, poręczenia majątkowego oraz zakazu opuszczania kraju. Mój klient od 2 lat przebywa w areszcie, a ponieważ przewód sądowy zaraz zostanie zamknięty nie istnieje już ryzyko matactwa – argumentował obrońca głównego oskarżonego Dawida K. Temu wnioskowi sprzeciwiał się prokurator Wojciech Zieliński. - Pamiętajmy, że te przestępstwa są zagrożone surową karą – podkreślał. Decyzja o ewentualnym uchyleniu aresztu zapadnie w piątek.

     
  • Galeria:

  • BK

  • LEON
  • Komentarze:
  • Czytaj także:
  • Czarny marsz po śmierci Jacka Hrycia (ZDJĘCIA)Wizja po zabójstwie Jacka Hrycia (ZDJĘCIA)W Jastrzębiu pochowano zamordowanego Jacka Hrycia (ZDJĘCIA)

    Informujemy, że:

    1. Administratorem danych wskazanych w zgodzie na przetwarzanie danych osobowych wyrażonej powyżej jest Fundacja Profesjologia Aktywizacji Rynku Pracy (dalej „Wydawnictwo”) z siedzibą i adresem w Rybniku przy ul. Wyzwolenia 10, adres e-mail: redakcja@nowiny.rybnik.pl
    2. Celem zbierania danych jest umożliwienie zalogowania się do gazety internetowej oraz korzystanie z jej funkcji i przeznaczenia.
    3. Podstawą prawną przetwarzania stanowi zgoda osoby, której dane dotyczą na przetwarzanie swoich danych osobowych w jednym lub większej liczbie określonych celów. Przetwarzanie jest niezbędne do wykonania umowy, której stroną jest osoba, której dane dotyczą, lub do podjęcia działań na żądanie osoby, której dane dotyczą, przed zawarciem umowy.
    4. Pani/Pana dane osobowe nie będą przekazywane innym podmiotom.
    5. Pani/Pana dane osobowe będą przechowywane przez okres potrzebny do realizacji celu przetwarzania.
    6. Posiada Pani/Pan prawo dostępu do treści swoich danych i ich sprostowania, usunięcia, ograniczenia przetwarzania, prawo do przenoszenia danych, prawo do cofnięcia zgody w dowolnym momencie bez wpływu na zgodność z prawem przetwarzania.
    7. Pani/Pana dane będą przetwarzane w sposób zautomatyzowany w tym również w formie profilowania. Zautomatyzowane podejmowanie decyzji będzie odbywało się na zasadach najlepszego wyboru produktu lub usługi, odpowiadającego Pani/Pana preferencjom.