Aktualności
  • W pożarze stracili swój nowy dom (ZDJĘCIA)

    29.05.2018

  • W ciągu kilku godzin stracili dorobek całego swojego dotychczasowego życia. Ogień niemal doszczętnie zniszczył ich nowy, wymarzony dom, do którego mieli się wprowadzić już za dwa tygodnie! Okazało się, że budynek trzeba rozebrać! - Jesteśmy młodzi i zdrowi, mamy po dwie ręce... Zbudujemy nowy dom, dokładnie taki sam – mówi z nadzieją pani Agata.

    To miał ich być azyl, piękny dom z dala od miejskiego zgiełku na urokliwej działce w Pstrążnej w gminie Lyski. Pani Agata i jej mąż Michał urządzili po swojemu, wkładając w to całe serce, dopieszczając każdy detal. Razem malowali pokoje dla dzieci, dla dwuletniego synka Szczepana przygotowali pokój w stylu indiańskim, dla nienarodzonej jeszcze córeczki wystrój dla małej księżniczki z górskimi motywami, które oboje z mężem również kochają.
    Przygotowali już nawet plac zabaw. Opuścili zajmowane do tej pory mieszkanie. Cały swój dobytek przewieźli do nowego domu. Meble, lodówkę, telewizor, komputer i inne sprzęty, ubrania dla dzieci. Sami przenieśli się do rodziców, do Rybnika. Tylko na chwilę. Na dwa, góra trzy tygodnie. Żeby dom przeszedł wszystkie odbiory.
    - Za 1,5 miesiąca rodzę. Plan był taki, że prosto ze szpitala wprowadzamy się już do nowego domu – opowiada pani Agata.


    Ich plany legły w gruzach w sobotę o świcie. Przed godziną 5 doszło do pożaru. Byli wtedy pod Lublinem, u rodziny. Ogień zauważyła kobieta, która rozwozi gazety. Zatrzymała się i pobiegła do najbliższych sąsiadów pani Agaty i pana Michała.
    - My o tym, co się stało, dowiedzieliśmy się przed godziną 7. Natychmiast spakowaliśmy się i wracaliśmy. W samochodzie oglądaliśmy zdjęcia, które wysłali nam sąsiedzi. Zastanawialiśmy się, co można z tego uratować, myśleliśmy już o wypożyczeniu busa, żeby coś zabrać i przewieźć w inne miejsce. Już w domu okazało się, że to nie ma sensu. Bo wszystko jest albo spalone doszczętnie, albo nadpalone, albo zalane... – opowiada pani Agata.
    Część ubranek dla nienarodzonej córeczki w poniedziałek suszyła się na dworze, po kolejnym już praniu.
    Sąsiedzi już zaoferowali pomoc przy rozbiórce. Firma, która stawiała dom, zadeklarowała, że jest w stanie szybko postawić go na nowo. Rodzina dziękuje opatrzności za to, że do pożaru doszło teraz, a nie w czasie, kiedy by już w tym domu mieszkali. Strażacy nie zostawili wątpliwości. Gdyby byli w środku, nie obudziliby się.


    Na miejscu byli przedstawiciele gminy Lyski. - Wydaliśmy folie do zabezpieczenia domu, zorganizowaliśmy strażaków do pomocy, jeśli będą czegoś potrzebowali, czy ludzi, czy narzędzi, to jesteśmy do dyspozycji – powiedział nam Krzysztof Mrozek, specjalista ds. bhp w gminie Lyski.
    Kierownik Ośrodka Pomocy Społecznej w Lyskach Władysław Szwed przyznał jednak, że sytuacja jest trudna, bo rodzina nie była jeszcze w gminie Lyski zameldowana. - Wydarzyło się nieszczęście. Rozeznajemy z prawnikiem, jak możemy pomóc. Jedno mogę zapewnić. Ci ludzie nie zostaną bez pomocy. Bo pomoc społeczna obowiązuje w całej Polsce, i w Lyskach, i w tej gminie, w której oni mieszkają. Na dziś mają gdzie mieszkać, mają dach nad głową, nie trzeba im organizować hotelu, zapewniać posiłku – powiedział nam Władysław Szwed.
    Rybnicka straż pożarna poinformowała, że akcja gaśnicza trwała ponad cztery godziny. Straty wstępnie oszacowano na około 500 tysięcy złotych. Prawdopodobną przyczyną pożaru było zwarcie instalacji elektrycznej.

    Możemy pomóc!
    Każdy może wspomóc rodzinę, wpłacając jakąkolwiek kwotę na numer konta Agaty Luks: 62 1240 4230 1111 0010 3979 3891.

     
  • Galeria:

  • ADR

  • LEON
  • Komentarze:
  • 07.06.2018 20:40 sceptyk
    Pożar nowego domu
    Zwarcie instalacji elektrycznej w nowo wybudowanym domu? Coś tu nie gra. Co za partacz robił tą instalację?

  • 01.06.2018 17:41 Anonim
    Dom
    Chyba ubezpieczenie powinno pokryc Straty?

  • 29.05.2018 10:23 anonim
    Straszna historia. Przede wszystkim zdrówka
    Straszna historia. Przede wszystkim zdrówka dla tej pani, jest w wysokiej ciąży. Żeby tylko szczęśliwie urodziła, a reszta sama się ułoży! Anna

  • 29.05.2018 10:21 anonim
    Marek
    Cóż dodać... zamiast komentować, trzeba pomóc. Jeśli każdy, kto przeczytał tekst, wpłaci chociaż 10 złotych, to ta rodzina otrzyma realną pomoc.

  • Czytaj także:
  • Pstrążna. Spalił się nowy dom

    Informujemy, że:

    1. Administratorem danych wskazanych w zgodzie na przetwarzanie danych osobowych wyrażonej powyżej jest Fundacja Profesjologia Aktywizacji Rynku Pracy (dalej „Wydawnictwo”) z siedzibą i adresem w Rybniku przy ul. Wyzwolenia 10, adres e-mail: redakcja@nowiny.rybnik.pl
    2. Celem zbierania danych jest umożliwienie zalogowania się do gazety internetowej oraz korzystanie z jej funkcji i przeznaczenia.
    3. Podstawą prawną przetwarzania stanowi zgoda osoby, której dane dotyczą na przetwarzanie swoich danych osobowych w jednym lub większej liczbie określonych celów. Przetwarzanie jest niezbędne do wykonania umowy, której stroną jest osoba, której dane dotyczą, lub do podjęcia działań na żądanie osoby, której dane dotyczą, przed zawarciem umowy.
    4. Pani/Pana dane osobowe nie będą przekazywane innym podmiotom.
    5. Pani/Pana dane osobowe będą przechowywane przez okres potrzebny do realizacji celu przetwarzania.
    6. Posiada Pani/Pan prawo dostępu do treści swoich danych i ich sprostowania, usunięcia, ograniczenia przetwarzania, prawo do przenoszenia danych, prawo do cofnięcia zgody w dowolnym momencie bez wpływu na zgodność z prawem przetwarzania.
    7. Pani/Pana dane będą przetwarzane w sposób zautomatyzowany w tym również w formie profilowania. Zautomatyzowane podejmowanie decyzji będzie odbywało się na zasadach najlepszego wyboru produktu lub usługi, odpowiadającego Pani/Pana preferencjom.